Przed kilkoma dniami z okna mojego domu w czasie zachodu słońca zauważyłem nadciągający od północy i zachodu potężny wał ciemnych chmur. Widok był bardzo piękny, że nie oparłem się woli utwalenia go na fotografii. Wszystko trwało dość krótko, bowiem gnane wiatrem chmury szybko się zbliżały, wkrótce zakryły całe niebo i zaczął padać deszcz. Wtedy nawet nie pomyślałem, że nie wróży to nic dobrego. Niewątpliwie te chmury, niosące z sobą ogromne masy wody, zwaliły się później w postaci ulewnego deszczu w Sudetach i Karpatach powodując ostatnią powódź.
