Cześć,
Chciałem się podzielić swoimi wrażeniami po wyjeździe na
Islandię, który to odbył się w maju tego roku.
Wyjazd był mocno budżetowy. Bilety zakupione w zeszłym roku 400zł w dwie strony plus 100 za dolot do Londyn Luton.
Udalo nam się wypożyczyć VW Transporter. Do którego zapakowaliśmy się w 7 osób. Choć moglibyśmy zabrać jeszcze dwie ale 'bogatemu kto zabroni' dlatego dla wygody zamiast jednego siedzenia z kart zrobiliśmy spiżarko-lodówkę na colę i łisky.

Plan był następujący: każdy miał swoje islandzkie marzenie. Postanowiliśmy wszystkie je zrealizować. A że ekipa mieszana bo w śród nas bankierzy, geolodzy, informatycy i inżynierowie marzenia były różne.
Narazię zdradzę tylko, że dla tego jednego ptaka przejechaliśmy 500km po szutrowych drogach(co zajeło nam dwa dni). Jest to najbardziej na północny zachód wysunięty kawałek Europy.


Efekt:

Marzeniem drugim był zakup oryginalnego sweterka islandzkiego, niestety wydawało się ono nieosiągalne bo w sklepie taki sweterek to wydatek około 800zł. Jednak udało się je zrealizować w
Akureyri.(trzecim wiekszym mieście Islandii[17tys mieszkańców]), które jest takim Krakowem bo dużo studentów się szwenda. A jak? Otóż dzięki Islandzkiemu Czerwonemu Krzyżowi za 15zł można było wypchać koszyk tymi swetrami.

Jeżeli chcecie dowiedzieć się czy pozostałe marzenia także się spełniły, poczekajcie cieprliwie aż uzupełnię relację.
A ja narazie zostawiam Wam garść fotografii.



Tylko lodowce trochę zawiodły bo brudne...


