Forum portalu turystyka-gorska.pl
http://boguszk.website.pl/forum/

Stabilizatory, opaski czyli ulga dla stawów...
http://boguszk.website.pl/forum/viewtopic.php?f=6&t=2037
Strona 5 z 6

Autor:  Gawith [ Wt lip 01, 2008 12:14 pm ]
Tytuł: 

Kaytek napisał(a):
Ali mówi poważnie, znajomi gdy odstawiali turnieje rycerskie, to smarowali tą samą maścią konia i nogę

Świntuchy.. :lol:
Może by o tym wspomnieć w temacie o obtarciach... może to jakoś powiązane...
;)

Autor:  stan-61 [ Śr lip 02, 2008 6:59 am ]
Tytuł: 

Końską maść znam i stosuję z dobrym rezultatem. Kupuję na Słowacji.

Autor:  Gustaw [ Śr lip 02, 2008 11:56 am ]
Tytuł: 

stan-61 napisał(a):
stosuję z dobrym rezultatem

Na nogę czy konia :?: :roll:
:twisted:

Autor:  Kaytek [ Śr lip 02, 2008 12:06 pm ]
Tytuł: 

Gustaw napisał(a):
Na nogę czy konia

To pewnie zależy.... ;)

Autor:  Gustaw [ Śr lip 02, 2008 12:09 pm ]
Tytuł: 

Kaytek napisał(a):
Gustaw napisał(a):
Na nogę czy konia

To pewnie zależy.... ;)

Od okoliczności :?: :roll:

Autor:  Kaytek [ Śr lip 02, 2008 1:42 pm ]
Tytuł: 

Gustaw napisał(a):
Kaytek napisał(a):
Gustaw napisał(a):
Na nogę czy konia

To pewnie zależy.... ;)

Od okoliczności :?: :roll:

Nooo... od tego, co się .... nadwyręży... ;)

Autor:  Gustaw [ Śr lip 02, 2008 2:03 pm ]
Tytuł: 

Kaytek napisał(a):
Gustaw napisał(a):
Kaytek napisał(a):
Gustaw napisał(a):
Na nogę czy konia

To pewnie zależy.... ;)

Od okoliczności :?: :roll:

Nooo... od tego, co się .... nadwyręży... ;)

No tak, to ma sens ...
Najważniejsze żeby niczego nie naderwać bo potem i maść nie pomoże ... :?
:wink:

Autor:  Kaytek [ Śr lip 02, 2008 2:11 pm ]
Tytuł: 

Gustaw napisał(a):
Kaytek napisał(a):
Gustaw napisał(a):
Kaytek napisał(a):
Gustaw napisał(a):
Na nogę czy konia

To pewnie zależy.... ;)

Od okoliczności :?: :roll:

Nooo... od tego, co się .... nadwyręży... ;)

No tak, to ma sens ...
Najważniejsze żeby niczego nie naderwać bo potem i maść nie pomoże ... :?
:wink:

I nie ma ch... bata ;)

Autor:  zjerzony [ Cz lis 13, 2008 8:29 pm ]
Tytuł: 

Ponieważ wiem, że wszyscy interesują się moim zdrowiem co najmniej jak limitem wagi Gustawa, to z wk...nia napiszę parę zdań. Parcie na klawiaturę takie.
Wlaśnie zostałem grzecznie spławiony przez trzeciego ortopedę. Nic nie może poradzić. Już wiem, dlaczego nikt się nie chwali, że wyzdrowiał. Już prawie dwa lata, jak zaczęły się problemy z lewym kolanem. Z perspektywy czasu wiem, że kolano to pikuś. Było raz lepiej, raz gorzej a teraz jest całkiem źle. Siadł kręgosłup i biodra. Chociaż po tych rezonansach i tomografiach to podobno od kręgosłupa wszystko się zaczęło.
W każdym razie na to nie ma lekarstwa, oszczędzać, opóźniać, na końcu gdy ból będzie nie do zniesienia-endoprotezy. Podobno nie bolą bo nie są unerwione. Dżołk taki.
Przez ten rok byłem coś z osiem razy w Tatrach, parę dni w Beskidach, i zawsze to odchorowałem. Ale zawsze miałem nadzieję, że to przejdzie. No, w końcu trafię na dobrego lekarza... A tu taki Szeiss...
Chaotycznie piszę, ale nawet nie chce mi się myśleć. Wszystko wkoło się pitoli, taki mam okres ogólnego spadku.

Autor:  Gustaw [ Cz lis 13, 2008 11:20 pm ]
Tytuł: 

Ali7 napisał(a):
Witam w klubie.

Witomy. Ale jest późno i nie chce mi się rozpisywać i biadolić o tej porze. Może jutro wyleję swe żale. :|

Autor:  lucyna [ Pt lis 14, 2008 7:51 am ]
Tytuł: 

Stosuję stary, dobry, wypróbowany przez nasze bisurkmanie (czarownice) sposób. Na bolące miejsca daję okład z młodej pokrzywy. Idę z duchem postępu więc używam tzw. bandaże cieliste (elastyczne dawno powinne trafić do lamusa). We wtorek łupnął mi krzyż, nie mogłam się podnieść. Po pokrzywowej kuracjijuż następnego dnia rąbałam drewno.

Autor:  K.C. [ Pt lis 14, 2008 8:47 am ]
Tytuł: 

Ali7 napisał(a):
Witam w klubie.

Ano witamy, witamy...Może by założyć taką grupę na forum schorowanych emerytów i rencistów ;)

Ali7 napisał(a):
Jędruś kiedyś chyba pisał, że wspinanie dobrze robi na kręgosłup. Spytaj. Może to lepsze, przy okazji kolanom dasz odpocząć.

Hmmm... czy na kręgosłup to nie wiem. Na pewno nie robi dobrze kolanom i biodrom... zresztą niczemu chyba dobrze nie robi :(

zjerzony napisał(a):
W każdym razie na to nie ma lekarstwa, oszczędzać....
No, w końcu trafię na dobrego lekarza... A tu taki Szeiss...

Każdy ortopeda, u którego byłem zawsze mówił dokładnie to samo. "Oszczędzaj sie panie, odpoczywaj, odpuść wspinaczkę albo na stół trafisz." Odpuściłem... na rok. I co? I gówno. Nic się nie polepszyło. Poszedłem do innego szpecjalysty.
- Chcesz się pan wspinać?
- Chcę.
- No to przyzwyczaj się pan do bólu.
Ot cała smutna filozofia...

Autor:  Łukasz T [ Pt lis 14, 2008 8:50 am ]
Tytuł: 

K.C. napisał(a):
Może by założyć taką grupę na forum schorowanych emerytów i rencistów


Zgłaszam się do frakcji barków.

Autor:  K.C. [ Pt lis 14, 2008 9:00 am ]
Tytuł: 

A to zdecydowanie. Chodziło mi tylko o to, że wspinaczka jest kiepskim pomysłem na odpoczynek dla stawów.

Autor:  Markiz [ Pt lis 14, 2008 9:20 am ]
Tytuł: 

lucyna napisał(a):
Na bolące miejsca stosuję okład z młodej pokrzywy.
Ponoć najlepszy nie jest okład tylko biczowanie.

Ali7 napisał(a):
Nie wiem, ale na pewno nie robi kolanom tak, jak 12 godzin w górę i w dół z 15 kg na plecach.

To się w pewnym momencie (wiek) staje po prostu niemożliwe. Nie tyle w sensie fizycznym bo człowiek jak osioł wszystko zniesie, ale psychicznym - boli tak, że wszystkie walory, które się w tym rodzaju wypoczynku (!?) widziało stają się ich parodią.

Ali7 napisał(a):
Co do kolan wiem jedno - trzeba złazić "na miękko", nie biegać w dół.

To mi powiedział jeden stary przewodnik i ratownik jak miałem chyba coś około 22 lat. Miał rację. Zresztą wystarczy na nich popatrzeć, oni wszyscy tach chodzą.

Autor:  Markiz [ Pt lis 14, 2008 9:42 am ]
Tytuł: 

Przychodzi taki moment, że trasy typu Smokowiec - 5 Stawów Spiskich - Lodowa Prz. - Jaworowa d. - Łysa Polana z tym plecakiem 15 kg. stają się niemożliwe. Można sobie oczywiście wmawiać, że się jest nadal pięknym i młodym i robić to nadal ale wtedy prawdopodobieństwo znalezienia się w okresowym sprawozdaniu Maraska typu - "Z [....] ratownicy TOPR znieśli [...] lat >65, w stanie całkowitego wyczerpania (ew. przedzawałowym, lub zgoła po zawale)..." Oczywiście, każdy z nas musi w końcu umrzeć, ale czy koniecznie o parę lat wcześniej i koniecznie tam? Opowiastki o tym, jak to fajnie jest umierać w górach i gasnącym wzrokiem jeszcze ogarnąć Kościelec są dobre dla osobników o wysokim stopniu egzaltacji.

Autor:  Gustaw [ Pt lis 14, 2008 10:20 am ]
Tytuł: 

Markiz napisał(a):
osobników o wysokim stopniu egzaltacji

Aleś mnie Markiz rozszyfrował. :lol:
Alternatywa to estetyczny korytarz szpitalny z przyjazną obsługą. :twisted:
Jak dobrze pójdzie to Ci jeszcze fotkę strzelą jak się z grymasem twarzy wypróżniasz do basenu (lub kaczuszki) ... :mrgreen:
Potem jeszcze fotkę w necie puści, może i na jakim forum górskim "Gustaw sra. Tak kończy każdy stary upierdliwy górski pryk. Strzeszcie się." :lol:

Autor:  Markiz [ Pt lis 14, 2008 10:39 am ]
Tytuł: 

Gustaw napisał(a):
Alternatywa to estetyczny korytarz szpitalny z przyjazną obsługą.

Niekoniecznie. Można tak jak ojciec mojego kolegi z roku. Kolega warsztat odziedziczony po ojcu przerobił na niezłą fabryczkę. Tata do końca chciał być przydatny - przychodził pozamiatać. Kolegę to z początku denerwowało ale ktoś mu wytłumaczył, że nie ma o co robić problemu. W taki jeden piękny wiosenny dzień stary przyszedł jak zwykle koło 10-ej, pozamiatał, z lodówki u syna wziął piwko, wyniósł krzesło, usiadł na słoneczku, wypił pół piwa i... umarł. Dożył 94 lat.

Autor:  Gustaw [ Pt lis 14, 2008 11:35 am ]
Tytuł: 

Markiz napisał(a):
Gustaw napisał(a):
Alternatywa to estetyczny korytarz szpitalny z przyjazną obsługą.

Niekoniecznie. Można tak jak ojciec mojego kolegi z roku. Kolega warsztat odziedziczony po ojcu przerobił na niezłą fabryczkę. Tata do końca chciał być przydatny - przychodził pozamiatać. Kolegę to z początku denerwowało ale ktoś mu wytłumaczył, że nie ma o co robić problemu. W taki jeden piękny wiosenny dzień stary przyszedł jak zwykle koło 10-ej, pozamiatał, z lodówki u syna wziął piwko, wyniósł krzesło, usiadł na słoneczku, wypił pół piwa i... umarł. Dożył 94 lat.

Piękna śmierć. Zupełnie poważnie. Tylko myślę, że to są wyjątki. :(

Autor:  pewu [ Pt lis 14, 2008 6:51 pm ]
Tytuł: 

Gustaw napisał(a):
Piękna śmierć. Zupełnie poważnie. Tylko myślę, że to są wyjątki


W sumie to chyba sposób nieważny, aby szybko.
A co do kolan to chyba wszędzie tak jest. Kolega z pracy (praca fizyczna bardzo obciążająca kręgosłup i tym samym stawy) ostatnio miał takie problemy. Kolano miał wielkości głowy. Męczył się chyba z 1,5 m-ca. Był u ortopedy, chirurga a nawet u reumatologa. Miał kilka prześwietleń m.in. jakieś dziwne kręgosłupa no i usłyszał od każdego inną diagnozę:
1. "Taka twoja uroda"
2. "Widocznie tak musi być" (to najlepsze :wink: )
3. "Nie mam pojęcia od czego to, może przejdzie, oszczędzaj się"
Taka nasza służba zdrowia :evil:

Autor:  zjerzony [ Pt lis 14, 2008 7:58 pm ]
Tytuł: 

Markiz napisał(a):
Można sobie oczywiście wmawiać, że się jest nadal pięknym i młodym

Ja właśnie przeszedłem pospiesznie etap poznawania prawdy. Ciało zaczyna zostawać w tyle za umysłem. Teraz dopiero dostrzegam znaki, które lekceważyłem. A to nagły ostry ból( ale trasa długa;ma prawo), a to chrupnięcie w stawie(ale zapieprzam;ma prawo). Nawet ZNAK (nie ma przypadków, są tylko znaki), gdy pod koniec lata nocowałem w bazie na Luboniu. Otóż wszyscy mówią do siebie jak wiadomo per: TY. Ale dwie laski które wczoraj... :scratch: ...no, może przedwczoraj bym wyrywał, do mnie mówią per: PAN :shock: .
A co do pokrzyw Lucyno, to jak smarowanie maścią lub pudrowaniem syfa, na zwyrodnienia już nic nie pomoże. A mnie też wysiadł kręgosłup. Znałem to z opowiadań starych pierdołów, pobłażliwie się z tego śmiałem. Już nie będę. Jakieś dwa miesiące temu wieczorem kładłem się spać do łóżka i jak się położyłem, to nawet nie mogłem się obrócić na bok. Ból nie do opisania. Jęczałem pół nocy. Nie mogłem wstać, myślałem nawet że zejszczam się pod siebie. Ale mokro by było i nawet nie dał bym rady się przesunąć :( . W miarę mogłem chodzić po domu po dwóch dniach, przeszło po czterech :? .
Teraz mam takie dni, że boli mnie nawet jak idę opierając się za wózkiem w markecie. Ale lekarz pocieszył mnie, że inni mają gorzej. A przecież nie jestem stary! Za dwadzieścia-dwadzieścia pięć lat to tak. Ale k...już?!

Autor:  Do-misiek [ Pt lis 14, 2008 8:44 pm ]
Tytuł: 

Ali7 napisał(a):
Co do kolan wiem jedno - trzeba złazić "na miękko", nie biegać w dół

Na miękko, czyli jak?
Młoda jestem, ale lepiej zapobiegać teraz niż mieć potem problemy.

Autor:  lucyna [ So lis 15, 2008 7:22 am ]
Tytuł: 

Do-misiek napisał(a):
Ali7 napisał(a):
Co do kolan wiem jedno - trzeba złazić "na miękko", nie biegać w dół

Na miękko, czyli jak?
Młoda jestem, ale lepiej zapobiegać teraz niż mieć potem problemy.

:shock:
To Ty jesteś dziewczyną?
Miękko to znaczy amortyzując kroki. Elastycznie przenosisz ciało, nie schodzisz mając napiętne mięśnie i wyprostowaną sylwetkę.
I bardzo ważne przy wchodzeniu i schodzeniu. Przesznurowywanie butów. Wchodząc powinnaś mieć luźniej zasznurowane buty, szczególnie gorną część. Schodząc dociskasz sznurowadła górnej części cholewki.
Ja na bardziej stromych ale beskidzkich stokach schodzę, szczególnie po schodkach bokiem. Odciążam w ten sposób stawy. Kroki przy zejściu nie moga być wydłużone. Zresztą w górach zawsze powinniśmy unormować krok. Tu liczy się rytmika, regularność kroku. Im stromsze podejście lub zejście tym miejszy krok. Krok możemy wydłużać tylko w dolinach.
A i jeszcze kwestia odpoczynku. Pierwszy powinnien być po pierwszych 15 min. Odpoczynki powinne być krótkie, z wyjątkiem jednego dłuższego, przeważnie popułodniowego. W tym czasie zjadamy główny posiłek dnia.
To moje subiektywne odczucie ale mi łatwiej w górach odpoczywa się stojąc. W tym przypadku należy zawsze stanąc tyłem do kierunku marszu.

I jeszcze coś bardzo ważnego jeżeli chodzi o profilaktykę. Kijki to podstawa. Odkąd mam je, a używam od kilku lat skończyły się moje problemy z bólem kolana.

Autor:  Do-misiek [ So lis 15, 2008 12:57 pm ]
Tytuł: 

lucyna napisał(a):

To Ty jesteś dziewczyną?

Ano tak się składa. Ale po nicku wszyscy mylą :lol:


lucyna napisał(a):
Ja na bardziej stromych ale beskidzkich stokach schodzę, szczególnie po schodkach bokiem.


Schody to przekleństwo :evil: Właśnie, Lucyno może wytłumaczyć po co się je buduje? No i te stopnie są za wysokie albo ja mam za krótkie nogi :roll:

Autor:  lucyna [ So lis 15, 2008 1:10 pm ]
Tytuł: 

Do-misiek napisał(a):
Schody to przekleństwo :evil: Właśnie, Lucyno może wytłumaczyć po co się je buduje? No i te stopnie są za wysokie albo ja mam za krótkie nogi :roll:

:lol:
To jedna z form zabezpieczenia szlaku, ochrony otoczenia szlaku.
Turyści schodzą schodkami i nie niszczą otoczenia. Sprawdzają się. O ile schodki są dobrze wykonane i niezdewastowane to poprawia się także bezpieczeństwo na szlakach. Gdyby ich nie było to szlak zostałby poszerzany przez turystów. Zwróć uwagę na jedno. Nasze bieszczadzkie błocko jest ch... śliskie. Po zdarciu murawy i "powierzchniowej gleby"pojawia się bądź skała macierzysta bądź "spodnie warstwy gleby", które są śliskie. Zejście tymi rynnami w czasie deszczu jest trudne i niezbezpieczne. Ludzie wybierają murawę (błoto plus murawa to podłoże mniej śliskie) i po kilku miesiącach pojawia się następna rynna. A potem następna.

Autor:  Hania ratmed [ So lis 15, 2008 1:13 pm ]
Tytuł: 

lucyna napisał(a):
W tym przypadku należy zawsze stanąc tyłem do kierunku marszu.

Jest tego jakieś uzasadnienie :?: bo przyznam,że zabrzmiało jak jakis przesąd :lol:

Autor:  lucyna [ So lis 15, 2008 1:18 pm ]
Tytuł: 

Hania ratmed napisał(a):
lucyna napisał(a):
W tym przypadku należy zawsze stanąc tyłem do kierunku marszu.

Jest tego jakieś uzasadnienie :?: bo przyznam,że zabrzmiało jak jakis przesąd :lol:

To opinia pewnego lekarza sportowego, którego kiedyś z grupą wodziłam po górach. Ponoć, gdy wędrujemy w górę to pracują inne mięśnie niż wtedy, gdy schodzimy. Odwracając się tyłem do kierunku marszu pozwalamy cżęści mięśni odpocząć.
Być może to ma coś wspólnego z psychiką. Odwracając się widzisz przeważnie piękną panoramę, tę część trasy, którą pokonałaś.

Autor:  Gustaw [ So lis 15, 2008 9:25 pm ]
Tytuł: 

zjerzony napisał(a):
do mnie mówią per: PAN

Dobrze, że nie per Sturmbannführer Brunner ... :wink:

Autor:  zjerzony [ So lis 15, 2008 9:55 pm ]
Tytuł: 

Byłem bez munduru 8) .

Autor:  Gustaw [ So lis 15, 2008 11:27 pm ]
Tytuł: 

zjerzony napisał(a):
Byłem bez munduru 8) .

A pamiętam. Była noc. Dom gauleitera. Postać w bramie w prochowcu i kapeluszu. Padły strzały. I ta twarz ... :twisted:

Strona 5 z 6 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/